czwartek, kwietnia 27

Jak znaleźć fryzjera idealnego i dlaczego jest nim Ilona Nalewajka

Witajcie,
Post ten miał pojawić się dużo wcześniej, ale moje zdrowie lubi sobie czasem poplątać figle. Na szczęście, pogoda jest słaba, a świątecznych przerw sporo - warunki wręcz idealne dla dwutygodniowego gorączkowania :)

Piszę jednak dziś nie w celu wylewania żalu (jak mogło by się zdawać), a żeby przedstawić Wam pewne niesamowite miejsce napędzane przez niemniej niesamowitą osobę. A przedstawię Wam dziś Ministerstwo Urody - Ilona Nalewajka.
Trafiając tam za każdym razem czuje się jak bym była w gronie bliskich przyjaciół. Od razu widać, że dobierając zespół, Ilona zadbała o każdy szczegół i wszyscy po prostu się lubią, jak jedna wielka rodzina.

Wystrój salonu jest również nietuzinkowy: minimalistyczny i bardzo funkcjonalny. Jednak i w tym minimalizmie nie zabrakło twórczej nuty, którą tworzy Ilona: naturalny mech, color bar (świetny pomysł, nigdzie więcej tego nie widziałam), ręcznie rzeźbione łóżka do masażu... To wszystko tworzy klimat wyjątkowy, który kojarzy się tylko i wyłącznie z tym miejscem.

Ale przejdźmy do włosów, przecież po to się tam udałam. Na wstępie zaznaczę, że byłam na programie "treściwym" i po taki właśnie zalecam przyjść. Miałam zrobioną koloryzacje, zabieg Joico rekonstrukcja i strzyżenie - zestawienie idealne :)

A zaczyna się wszystko od pierwszego etapu zabiegu Joico K-Pak - dogłębne oczyszczanie skóry i włosów. Następnie stosowana jest odżywka rozchylająca łuski włosa, potem idzie trzeci etap - rekonstrukcja włosa. Po przerwie na koloryzacje znów nakłada się odżywkę rozchylające łuski, a kończymy wszystko nawilżeniem. Dzięki każdemu z etapów włosy po zabiegu świetnie wyglądają i układają się. Ogólnie polecam dany zabieg przy koloryzacji, bo zauważyłam, że kolor świetnie się trzyma. Dodatkowo zalecane jest stosowanie kuracji domowej Joico K-PAK w celu przedłużenia efektów zabiegu. Daną kurację miałam i również mogę ją polecić, bo swoje zadanie spełnia zarówno solo jak i dodatkowo do zabiegu.

Jak już wspomniałam wcześniej, poddałam się również zabiegowi koloryzacji. Zrobiłam to z kilku powodów: raz, że wiek już bierze swoje i siwych mi trochę przybyło, a dwa, że mój mysi kolor nie do końca mnie satysfakcjonuje. Na danym etapie moimi włosami zajęła się urocza Magda :) Warto też wspomnieć, że w salonie stosowane są łagodne farby Joico, które nie tylko nie niszczą włosów, ale poprawiają ich kondycje (a w dodatku przyjemnie pachną).

Koloryzacji w Ministerstwie nie bagatelizują. Jest to skomplikowany wieloetapowy zabieg, który trwa kilka godzin, ale warto ten czas poświęcić. Od Ilony nikt nigdy nie wyszedł z "płaskim" kolorem. Po analizie stanu włosów i oczekiwań klienta dobierane są odpowiednie odcienie dla każdego z etapów farbowania (o ile się nie mylę, ja miałam trzy etapy). Efekt wygląda bardzo naturalnie i dzięki takiej koloryzacji optycznie przybyło mi włosów :)

Wisienką na torcie było strzyżenie od Mistrzyni. Profesjonalizm Ilony wyczuwa się od razu jak tylko bierze ona pierwszy kosmyk do ręki. Jak ktoś przypadkiem nie wie czego do końca oczekuje - nie ma obaw, fryzura będzie dobrana perfekcyjne. Ale, wracając do strzyżenia, to nie znam się na całym procesie. Nigdy nie próbowałam nikogo strzyc (może i dobrze), raz skróciłam sobie warkocz (tak, nie rozplątałam go, miałam 8 lat!) i na tym moje eksperymenty się zakończyły. A więc poza tym, że Ilona ma dłonie bardzo delikatne i miękkie to ciężko mi coś powiedzieć, ale! co do samej fryzury to... włosy układają się same. Serio. Nie wiem jak ona to robi, widocznie ma coś po Wróżce Chrzestnej. Wiadomo, z moich falowanych włosów same z siebie nie robią się loki, ale włosy po myciu leżą tak, jakbym co najmniej je układała szczotką z suszarką. A tego nie robię, bo mi się nie chcę i włosy się niszczą. Pa takim strzyżeniu moje włosy nagle uzyskały objętość i są uniesione od nasady. Jednym słowem, bomba.

Na koniec miałam układanie włosów za pomocą termoloków, pewnych fryzjerskich tajemnic i magii :)
A oto efekty:

Podsumowując, szczerze polecam. Co 6 tygodni przyjeżdżam do Częstochowy po to by odwiedzić Ministerstwo Urody i ponownie zabłysnąć z nową fryzurą, zbierając zewsząd komplementy (ostatnio nawet Pani w stołówce studenckiej powiedziała, że wypiękniałam, co prawda nie wie dlaczego :D). Tak więc, odwiedźcie Śląsk, bawcie się dobrze i koniecznie zajrzyjcie na Piękną 5 po nowe włosy :)

Pozdrawiamy ! :)

9 komentarzy:

  1. Fryzura prezentuje się naprawdę wspaniale :) Nie dziwię się, że polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie wyglądasz, ja też na dniach mam wizyte u swojej ulubionej fryzjerki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądasz fantastycznie w tej fryzurze, jak milion dolarów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajne studio a fryzura piękna, długo błądziłam i szukałam fryzjera idealnego ale w końcu udało mi się i od kilku lat chodzę do mojej ulubionej - PATRYCJI i zawsze wychodzę zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja od jakiegoś czasu planuję wizytę u tej Pani. Jak tylko będę wiedziała kiedy będę na dłużej w Częstochowie to bukuję termin.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od 15 lat jestem klientka Ilonki . I nigdy sie nie zawiodlam. Mam do niej pelne zaufanie. :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie wyglądasz Aniu! Sprawdzony fryzjer do którego ma się zaufanie to naprawdę skarb. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super efekt ;) Dobry fryzjer to skarb i naprawdę o takiego ciężko. Po swoim doświadczeniu wiem że bardzo dzieżko, bo fryzjer to nie tylko maszynka do obcinania, to ktoś znacznie więcej, powinien umieć doradzić jak i odradzić kiedy ubzduramy sobie coś co nie będzie nam pasować. Ja ubolewam że jeszcze nie natknęłam się na tego idealnego.

    OdpowiedzUsuń
  9. jaki jest koszt usługi?

    OdpowiedzUsuń